Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assif Tsahar. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Assif Tsahar. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 listopada 2012

Cooper-Moore / Assif Tsahar - America (diapazon.pl)

Bywają powieści z kluczem, jest i z kluczem płyta. Dwaj muzycy, znani z dokonań na polu muzyki free - dość dobrze już chyba znany w naszym kraju tenorzysta i klarnecista basowy Assif Tsahar, oraz mało, chyba, znany, jednak zasługujący na uwagę pianista Cooper-Moore pokusili się o nagranie płyty w duecie. Płyty z kluczem, który nadto jest dość oczywisty - wynika bowiem z samego tytułu płyty.

"America" to zestaw dziesięciu kompozycji-piosenek będących muzyczną podróżą po USA. Od bluesa i country poprzez pop i minimalizm, na free jazzie skończywszy. W sumie do pełnego obrazu nie ma tu jedynie niczego związanego z kulturą hip-hopową oraz rockiem. Nie ma także tradycyjnego jazzu, a to przecież chyba główny materiał eksportowy muzycznej kultury USA (są jednak jego bardziej współczesne odmiany). Nieustanne stylizacje na najstarszą znaną muzykę tworzoną przez Amerykanów, na archaicznego bluesa, czy źródłowe country, powoduje, że przypominają mi się westerny z Johnem Waynem w roli głównej. Ale przecież zarówno on, jak i sam western, to też amerykańska spuścizna. Może jest w tej muzyce nachalne pragnienie ukazania światu, nie tylko dorobku muzycznego USA, ale również ukazania, ile obecnie z tej muzyki zaczerpnięte zostało właśnie przez świat. Przez kulturę krajów, które mogą się pochwalić nie tylko znacznie dłuższą państwowością od Stanów, ale również i tradycją muzyczną.

Już z tego wynika, że niemal każdy utwór zawarty na tej płycie jest różny od innych. I w istocie tak jest, choć - szczególnie gra Tsahara na klarnecie basowym - daje pewien wspólny mianownik całemu materiałowi. Jednak, jeśli przesłucha się ten materiał nie siląc się na dotarcie do zaprezentowanego tu "klucza" (przecież może to być zupełnie chybiony trop), wówczas płyta jawić się będzie jako coś na kształt składanki. Czysty muzyczny eklektyzm. Może to się podobać, może nie. Jedni będą zachwyceni różnorodnością materiału - inni zdumieni i znudzeni brakiem wspólnego, muzycznego, mianownika.

Jak na razie, ilekroć słucham tej płyty, jej składankowo-kalejdoskopowy charakter nie przeszkadza mi, a nawet miło mi się przy niej odpoczywa. Jednak albumu tego nie zaliczę do najbardziej udanych w dyskografii obu muzyków.

Cooper-Moore / Assif Tsahar - America, Hopscotch, 18,2003, recenzja ukazała się pierwotnie w diapazon.pl dnia 1.11.2003 r.

środa, 7 marca 2012

Günter 'Baby' Sommer - Live in Jerusalem

Uważam, że serwis allmusic.com robi dla muzyki absolutnie świetną robotę katalogując niesamowite ilości muzyki, opatrując płyty recenzjami, zaś samych muzyków ukazując w biogramach. Po wpisaniu jednak hasła Günter Sommer informacja, jaką uzyskałem powaliła mnie na kolana. Cała treść wpisu wygląda tak: Informacja o Sommerze na AllMusic.com

Cóż, może to i dobrze, że mnie informacja ta powaliła na kolana, albowiem jest to dość dobra pozycja dla posłuchania sobie nagrania jakie na zaproszenie JC Jonesa zrealizował dla jego Kadima Collective legendarny niemiecki perkusista Günter 'Baby' Sommer. Płyta zawiera sześć utworów nagranych w różnych składach - od solowego popisu Sommera po kwartet. Niemieckiemu gościowi towarzyszą izraelscy muzycy, z których - jak sądzę - najbardziej znany w Polsce jest Assif Tsahar.

I o take Jeruzalem my walczyli. Widać atmosfera tego świętego dla wielu religii miejsca jest również święta, bo muzyka jaką zawiera płyta jest absolutnie natchniona. Mimo zmiennych składów, mimo przyjętej konwencji grania zupełnie otwartego free improv, utworów tu zawartych słucha się jakby była to skrząca się wieloma kolorami suita. Nie przypominam sobie, by muzycy ci wcześniej wspólnie ze sobą grywali, jednak pomiędzy nimi najwyraźniej zadziałała magia Świętej Ziemii, skoro całość jest tak chemicznie spójna. Skrzą się zatem różne dęciaki na tle - co tu dużo kryć - wybijającej się na pierwszy plan, a przynajmniej równoważnej z instrumentami dętymi, perkusji. Prowadzą dialogi. Z samym bohaterem tej sesji, ale gdy muzyków jest choś nieco więcej - również ze sobą nawzajem. Jest w tej muzyce nieco z mistyczności, lecz nie tej rodem od Coltrane'a, raczej od Aylera. Jest jakaś magia, jakiegoś niezidentyfikowanego rytuału. Muzyka bliska źródła. Jakiego? Otóż, to - żadnego, czyli każdego zarazem.

Płyta godna polecenia dla sympatyków muzyki free, bo to free doprawdy wysokich lotów.

Günter 'Baby' Sommer - Live in Jerusalem (2009) - Kadima Collective KCR 19