środa, 7 listopada 2012

Rodrigo Amado - The Space Between (diapazon.pl)

Od jakiegoś czasu bawią mnie niezmiernie tego typu składy instrumentalne. Wydawać by się mogło, pozbawione jakiegoś sensu. Wywołujące sprzeciw typu: przecież to nie może ze sobą zabrzmieć. I za każdym niemal razem okazuje się, że jednak brzmi, że sonorystyczny obraz muzyki zależy praktycznie wyłącznie od wyobraźni muzyków. Na całe szczęście. I niestety.

Na szczęście, bo kiedy dobiorą się muzycy, których wyobraźnia się wzajemnie uzupełnia z jednej strony, z drugiej zaś istnieje w swej wielkości - muzyka rozbrzmiewa ciekawie. Niestety, bo są jeszcze muzycy, którym wyobraźni po prostu brakuje. "The Space Between" tria Rodrigo/Zingaro/Filiano należy niewątpliwie do tej pierwszej kategorii.

Kiedy powstawała ta muzyka, trzech jej wykonawców spotkało się po raz pierwszy z zamiarem zagrania wyimprowizowanego materiału. Tego typu przedsięwzięcia zawsze wywołują dreszczyk emocji - jak to wyjdzie? Ileż to bowiem razy okazywało się, że z pietyzmem dobierane przez producentów składy w praktyce tworzą bardzo przeciętną muzykę. Jednak w przypadku dwóch Portugalczyków i Amerykanina dobór okazał się ze wszech miar trafiony.

Skład instrumentalny narzuca niemal materię muzyczną, którą można usłyszeć na płycie. Z połączenia skrzypiec, kontrabasu i saksofonów (alt i baryton) nie może niemal wyniknąć inna muzyka, jak ta którą nazywam kameralistycznym jazzem. Oczywiście, o ile muzycy założyli sobie, że szkieletem porozumienia będzie jazz. W przypadku tych trzech instrumentalistów nie jest to wcale tak oczywiste. Niemniej jednak, "The Space Between" dostarcza nam materiał, który w tradycji europejskiej będzie właśnie za taką muzykę odbierany. Jazz kameralny. Z wieloma odniesieniami do klasyki, do muzyki współczesnej, niemniej jednak oparty na jazzowym szkielecie. Jazzowym w tym rozumieniu, jakie zaczęło być powszechniejsze dopiero od lat 60. ubiegłego wieku.

Płyta tria przynosi dziewięć wyimprowizowanych kompozycji, w których można się zasłuchać po same uszy. Przepiękne brzmienia i współbrzmienia. Liryczno-ostry ton skrzypiec, potężny bas i gardłowe saksofony tworzą spektakl barw, jakiego trudno byłoby się spodziewać po trzech jedynie instrumentach.

Muzyka to zatem piękna, do wielokrotnego słuchania, kontemplowania. Propozycja obowiązkowa dla tych wszystkich, którzy uwielbiają miejsca, w których jazz, improwizacja i współczesna kameralistyka się łączą. Tym razem nie tylko się połączyły, ale zespoliły w jeden cudowny monolit.

Polecam.

Rodrigo Amado - The Space Between, Clean Feed CF015, 2003, tekst pierwotnie ukazał się w diapazon.pl dnia 22.11.2006 r.
Prześlij komentarz